Wystarczy jeden terrorysta i kilku dopingujących go kolesi,
żeby życie przeciętnej klasy zamienić w koszmar…
Nowy w celi…
Dołączył do nich w drugiej klasie. Został przeniesiony z innej szkoły, jak sam dumnie rozgłaszał „bo nie mogli z nim wytrzymać”.
I chyba postawił sobie za cel „wykończyć” kolejną szkołę. Zaczął od kolegów z klasy.
– Nie pamiętam dokładnie, ale chyba już w pierwszym tygodniu września była jakaś akcja – opowiada Magda*. - Skopał w łazience Kacpra, tylko że on się nie przyznał do tego, bo mu było głupio, potem wyszło dopiero. Ale że z Krzyśkiem jest coś nie tak, to było od razu wiadomo. Tak jakby się nastawił, że w naszej klasie będzie musiał walczyć o pozycję.
– Zachowywał się jak bandyta, który trafia do więzienia i na wszelki wypadek wszystkich pobije zanim oni pobiją jego – obrazowo dodaje Wiktoria. – W filmach często tak jest, prawda? Byliśmy w szoku, bo my w sumie spokojna klasa jesteśmy, żadnych większych kłopotów przez całą pierwszą klasę nie było.
Konkrety? Przez pierwszy miesiąc trzech chłopaków wyzwał na ustawki, na które oczywiście oni honorowo poszli. I mocno oberwali, bo Krzysiek żadnych reguł nie przestrzega – wali prosto w twarz, kopie w genitalia, w nerki. I jeszcze szczyci się tym, że mógłby w MMA startować. Powody ustawek chyba nigdy nie są nikomu znane, Krzysiek mówi, że go frajerzy prowokują i sami się o to proszą. Jego ulubioną rozrywką było dociskanie do ściany dziewczyn i udawanie ruchów kopulacyjnych. Nic nie pomagały wrzaski i obelgi wkurzonych dziewczyn, jedna z nich nawet ostro go podrapała po twarzy. Wyzwał ją od k… i obiecał, że po szkole dorwie i „zeszmaci”. Przez kilka dni wracała do domu w obstawie koleżanek, potem Krzysiek znalazł chyba inną ofiarę albo zapomniał. Zgłosiły sprawę wychowawczyni, powiedziała, że nie może uwierzyć, że kilkanaście dziewczyn nie potrafi przeciwstawić się jednemu chłopakowi. A one naprawdę nie wiedziały, jak sobie poradzić, bo nigdy dotąd nie miały do czynienia z taką brutalnością.
– Na moich oczach kopnął w twarz chłopaka z pierwszej klasy – opowiada Wiktoria. – KOPNĄŁ! Na szczęście tak w bok bardziej, więc mu niczego nie złamał. Ale dzieciak i tak miał przez kilka tygodni ślad. Poszło o to, że tamten biegł za kolegami i przepchnął się przez drzwi. Normalny chłopak z naszej klasy pewnie by krzyknął coś w stylu „Te, uważaj trochę” A Krzysiek go dorwał, przytrzymał obiema rękami za bluzę i z wielkim zamachem kopnął w twarz. Masakra. A jak tamten upadł, to napluł na niego i powiedział : „Nie zadzieraj ze szlachtą!” W pobliżu nie było żadnego nauczyciela, my zaczęłyśmy się wydzierać na niego, a ten chłopaczek całkiem zaryczany uciekł, nie chciał iść ani do pielęgniarki ani do wychowawcy.
Nic się nie da zrobić?
Ale już w połowie października także nauczyciele uświadomili sobie, że agresja Krzyśka to nie tylko problem jego rówieśników. Chłopak stanowi zagrożenie również dla dorosłych. Wszczynał awantury na lekcjach, a wobec niektórych nauczycieli był wulgarny. Zostali wezwani jego rodzice, niestety, niewiele to dało, bo okazało się, że ma orzeczenie od psychologa, że jest nadpobudliwy i może sprawiać trudności wychowawcze. I ponoć szkoła o tym wiedziała, kiedy decydowała się na przyjęcie takiego ucznia. Sytuacja jednak o tyle się poprawiła, że Krzysiek na lekcjach zachowywał się w miarę poprawnie. Co z tego, skoro na przerwach i po lekcjach musiał odreagować tę przymusową grzeczność.
Co może klasa? Jak zachować się w takiej sytuacji? O tym przeczytacie w 2. Victorze.

















Skomentuj ten artykuł
Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.
Nie dodano jeszcze żadnego komentarza.