10 Victor od 10 maja

10 Victor od 10 maja

A w numerze m.in.:

- Niechciany domownik…

- Informator specjalny: Nastolatek i prawo

- Koleżanki mnie wykorzystują!

- Przyjaźń damska, przyjaźń męska – czym się różnią?

więcej
pogadaj na forum vg

11. Victor Gimnazjalista

A w numerze m.in.:

- Złe towarzystwo pije i pali? niekoniecznie...

- Zakochana bez wzajemności

- Zawód stylista

- Galeria typków - maruda

- Czas na bieganie

więcej
avatar

TakObczajTo

  • imię:
  • wiek: 14
  • skąd: Starogard Gdański
    (pomorskie)
więcej
avatar

Alexander

  • imię: M
  • wiek: 15
  • skąd: Kluczbork
    (opolskie)
więcej
avatar

Siewa97

  • imię:
  • wiek: 15
  • skąd: Srokowo
    (warmińsko-mazurskie)
więcej

Regulaminy SMS-owe i nagrodzeni

więcej
lubie to na fb

Na zieloną szkołę

autor: Banaszuk

data: 19.04.2010 15:54

– Zielona szkoła! Też coś! Kto to wymyślił? Albo się jedzie na wycieczkę albo się siedzi w szkole! Przecież dam sobie rękę uciąć, że wy tam na pewno się nie będziecie uczyć, tylko rozrabiać i kombinować…

Mama była przeciwna temu wyjazdowi, od kiedy się o nim dowiedziała na wywiadówce. Właściwie trudno się jej dziwić. Bo perspektywa pięciu dni spędzonych w domkach kempingowych na Mazurach naszej klasie też średnio kojarzyła się z nauką. Od tygodnia tylko rozmawialiśmy o tym, co kto ze sobą zabierze i jak to ukryjemy przed wychowawczynią. O co chodzi, łatwo się domyślić. Alkohol, papierosy. Gruby nawet przechwalał się, że gandzie skombinuje, ale jakoś amatorów na to nie było. Przynajmniej na razie.

O tym, żeby zabrać ze sobą podręczniki przypominały nam nauczycielki. Na wyjeździe mieliśmy się uczyć biologii – ponoć głównie w plenerze, historii – w dowolnym miejscu i angielskiego z wychowawczynią. Taki był plan oficjalny. A nieoficjalny przedstawiał się tak: Monika oznajmiła, że zrobi wszystko, żeby Radek zwrócił wreszcie na nią uwagę. Choćby miała się nocą włamać do jego domku i wleźć mu do łóżka. Kaśka z Darią kombinowały, jakby do tego nie dopuścić, bo im się też Radek podobał. Radek chyba o niczym nie wiedział, gadał tylko, że ma zamiar pokazać chłopakom, czego się nauczył na surviwalu. Michał planował megaimprezę z megachlaniem i megajaraniem. Gruby imprezę z gandzią w roli głównej. Sylwia kombinowała, jak omijać szerokim lukiem cale to imprezowe towarzystwo, bo po ostatniej dyskotece wychowawczyni zapowiedziała jej, że jeszcze jedna wpadka i wylatuje ze szkoły. A tego Sylwia nie chciała, to jasne. A ja? Ja cały czas myślałam tylko o tym, czy będzie aż tak gorąco, żeby chodzić w krótkich spodenkach. Moje uda absolutnie się do tego nie kwalifikowały! Gdyby nasza wychowawczyni choć przez chwilę posłuchała, o czym rozmawiamy na przerwie, w te pędy odwołałaby cały wyjazd. Ale widocznie w szkole podsłuchów jeszcze nie założono, bo wyjazd był coraz bliżej. Zbiórka: jutro o ósmej rano przed szkołą.

*

Dzień pierwszy. Kaśka pokłóciła się z Darią. Michał zaczął imprezowanie już w autokarze na ostatnim siedzeniu i zaraz po przyjeździe musiał się położyć. Spał do rana, na popołudniowy angielski nie poszedł. Radek zaczął montować most linowy, ale sznurki były za cienkie i nie wytrzymały nawet jego ciężaru. Pogoda na razie trzyma moją stronę.

 

*

 

Dzień drugi. Kaśka zakumplowała się z Moniką i obie cały czas łażą za Radkiem. A on nie zwraca na nie uwagi, bo założył się z chłopakami, że wytrzyma przez cały wyjazd bez jedzenia i picia. Jak na obozie przetrwania. Wieczorem tajna impreza w domku chłopaków. Gruby jest obleśny. A ta jego gandzia to chyba jakaś wielka ściema, jakieś suszone przyprawy chyba mamie podebrał. Śmierdziało na kilometr, nawet Gruby nie dal rady tego palić.

 

*

 

Dzień trzeci: Efekt imprezy – na porannej lekcji historii pojawiły się cztery osoby (w tym ja!), reszta rzekomo zatruła się na kolacji pastą rybną. W południe jakoś wszystkim przeszło, bo wychowawczyni zapowiedziała rewizję we wszystkich domkach. Ale popłoch był! Robi się upalnie, niestety.

 

*

 

Dzień czwarty: Upał masakryczny, a ja w dżinsach. Już połowa klasy i wszystkie nauczycielki zapytały mnie, czy mi nie gorąco. Nie, nie gorąco. Radek skręcił kostkę bo usiłował skoczyć z drzewa na drzewo. Nadal nic nie je. Jakim cudem nauczycielki tego nie widzą, to nie wiem. Monika ogłosiła, że zawiodła się na Radku i że to dzieciak, a nie facet. Czyli kazał jej się odczepić… Imprezy kolejnej nie było. Jakoś nikt nie miał ochoty.

 

*

 

Dzień piąty. Wracamy do domu. Przez całą podróż Radek je. Kaśka pogodziła się z Darią i pokłóciła z Moniką. Gruby biadoli, bo go użądliła osa w powiekę i wygląda jak zapasiony chomik. Wychowawczyni stwierdziła, że tak właściwie to ją pozytywnie zaskoczyliśmy i że mogło być gorzej… Pewnie, że mogło… Sądząc z tego, co było planowane, to hoho.

 

komentarzy: 0

Skomentuj ten artykuł

Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza.