10 Victor od 10 maja

10 Victor od 10 maja

A w numerze m.in.:

- Niechciany domownik…

- Informator specjalny: Nastolatek i prawo

- Koleżanki mnie wykorzystują!

- Przyjaźń damska, przyjaźń męska – czym się różnią?

więcej
pogadaj na forum vg

11. Victor Gimnazjalista

A w numerze m.in.:

- Złe towarzystwo pije i pali? niekoniecznie...

- Zakochana bez wzajemności

- Zawód stylista

- Galeria typków - maruda

- Czas na bieganie

więcej
avatar

TakObczajTo

  • imię:
  • wiek: 14
  • skąd: Starogard Gdański
    (pomorskie)
więcej
avatar

Alexander

  • imię: M
  • wiek: 15
  • skąd: Kluczbork
    (opolskie)
więcej
avatar

BoomBoom

  • imię:
  • wiek: 17
  • skąd: Gdańsk
    (pomorskie)
więcej

Regulaminy SMS-owe i nagrodzeni

więcej
lubie to na fb

Akcja: Kaśka

autor: Banaszuk

data: 19.04.2010 15:59

I co ja takiego powiedziałam? O co cała ta afera? Wszyscy wiedzą, że u Ewki bieda aż piszczy, tak jak wszyscy wiedzą, że Marta jest koszmarnie gruba. To widać i to widać. To niby czemu nie można o tym mówić?

Ktoś rzucił pomysł imprezy andrzejkowej i wszyscy podłapali, bo to w sumie byłaby pierwsza taka impreza w tym roku. Dziewczyny wiadomo, od razu gadanie, w co się ubieramy, i jakie wróżby zrobimy i czy lepiej sałatki przynieść czy pizzę zamówić. Z lokalem to przynajmniej nie ma kłopotu – Wiolka ma tak wielki dom, że jak u niej na piętrze robimy imprezkę, to jej rodzice na dole mogą robić swoją i nikt nikomu nie przeszkadza. I niczyi starsi się nie burzą, bo to nie to, że chata wolna, tylko nadzór dorosłych jest. Szykowaliśmy się wszyscy na imprezę, gadki o tym, kto z kim chce tańczyć, a z kim na pewno nie będzie. Takie normalne klimaty, fajna atmosfera była. Tylko Marzena i Ewka jakoś z boku się trzymały, gadać z nikim nie chciały. Marzenę jak zwykle Dżezzi próbowała rozkręcić, one się jakoś dogadują, obie dziwaczki takie, chociaż nieszkodliwe. Każdy właściwie się domyślał, że Marzena wstydzi się takich imprez, bo ubrać się fajnie nie może i będzie siedzieć w kącie, bo żaden chłopak nigdy z nią nie zatańczy. Widocznie Dżezzi swoimi metodami jakoś ją tam przekonała, bo dzień przed imprezą Marzena gadała już o wróżbach, o tym, co trzeba przynieść do lania wosku i wróżenia z kart. Orłowski oczywiście nie mógł wytrzymać i wrzasnął coś o tym, że wieloryb to może sobie wywróżyć najwyżej tabelę kalorii. Marzena coś tam mu odpyskowała, Dżezzi dodała swoje i ten błazen się uciszył. A potem wyszła ta idiotyczna sytuacja z Ewką. I wszyscy twierdzą, że to moja wina, że to przeze mnie ona się obraziła. A to jak ja się teraz czuję, to oczywiście nikogo nie obchodzi.

Ewka nie ma kasy. To wie każdy. Chodzi cały czas w tych samych ciuchach, nigdy niczego nie kupuje w sklepiku, nie chodzi z nami do galerii handlowych ani na pizzę. Jej mama wygląda jak moja babcia, od lat w tym samym płaszczu, przygarbiona, siwa. W hipermarkecie szukają tylko promocyjnych artykułów, kupują najtańsze mleko i jakieś mielonki zamiast wędliny. Wiem, bo nieraz spotkałam je w sklepie i za każdym byłam w szoku, kiedy zajrzałam do ich koszyka. Ale poza tym Ewka jest w porządku, uczy się średnio, ale jak coś umie, to zawsze stara się podpowiedzieć, z całą klasą sztamę trzyma. No i żal mi się jej zrobiło, że nie będzie mogła ani fajnie się ubrać na andrzejki ani przynieść nic składkowego. Pomyślałam, że możnaby zrobić jej niespodziankę i jakiś fajny ciuch pożyczyć, pomóc jej się wyszykować, żeby fajnie wyglądała. Napisałam więc smsy do kilku dziewczyn i namówiłam ją na taką akcję dla Ewki. Jakoś szczególnie zachwycone nie były, ale żadna też nie powiedziała, że to głupi pomysł. Ja wzięłam kilka ciuchów, Magda kolczyki, Wiolka przyszykowała kosmetyki. I jak na imprezie Ewka weszła do domu Wiolki, to zrobiłyśmy „Suprise!” i od razu zaczęłyśmy ją przebierać, ciągnąć do łazienki. A w Ewkę jakby diabeł wstąpił. Zrobiła się czerwona, zaczęła płakać i z krzykiem wybiegła z domu. Przysięgam, szczęka mi opadła. Zresztą nie tylko mi, inne dziewczyny też były zaskoczone. A potem wsiadły na mnie, że to był idiotyczny pomysł, bo trzeba to było zrobić dyskretnie, a nie przy chłopakach. No o tym, to żadna z nas nie pomyślała. Dlaczego teraz to ja jestem ta zła? Przecież chciałam dobrze.

Przez tę aferę z Ewką impreza nie była wcale taka fajna, przynajmniej nie dla mnie. A najgorzej dobiło mnie, kiedy podeszła do mnie Marta i powiedziała:

– Ja też bym się załamała, gdyby ktoś przyniósł mi worek albo namiot i powiedział: „Masz, w to na pewno się zmieścisz” I jeszcze kazał się z tego cieszyć.

 

komentarzy: 3

Skomentuj ten artykuł

Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

avatar

NaomiCampbell

2011-08-28 17:35:19

Ja mam kasę. Ale miałam podobny problem. Dziewczyny z klasy uparły się żeby na bal szóstoklasisty mnie przygotować to w podstawówce. Poprzynosiły mi jakieś świństwa tipsy na kilometr. Wyrzuciłam je z domu i włożyłam ładną sukienkę delikatny cień różowy. A na balu chcieli ze mną tańczyć a one w swoich hiper drogich świństwach z tapetą na twarzy podpierały ściany
avatar

nutrenka

2011-08-13 18:59:36

też bym się zdenerwowała. Piszcie na nutrenka@wp.pl
avatar

ladyMarmolady

2010-08-14 14:50:09

trochę to bez klasy zrobiłaś, trzeba było trochę delikatniej i najlepiej sama. zaprosić przed imprezą do siebie i pożyczyć jakieś ciuchy, pogadać. Też bym się wkurzyła na jej miejscu