W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszym Regulaminie.

X

Masz wielkie plany. Gorzej z realizacją

autor: Redakcja

data: 04.12.2015 20:51

Po prostu przeceniłeś swoje siły. Chciałeś robić to i jeszcze tamto, udowodnić, że potrafisz, że jesteś lepszy. Zapisałeś się na zajęcia dodatkowe, zgłosiłeś do projektów, konkursów. A teraz czujesz, że za moment nastąpi wielka katastrofa i wszyscy będą mieć do ciebie pretensje. Stop! Czas wyplątać się z tej sieci.

 

Wrzesień – czas ambitnych postanowień


Kajtek czuje się wyróżniony, bo prawie jednogłośnie został wybrany na przewodniczącego klasy. Miło tak poczuć poparcie klasy. Nie bierze jednak pod uwagę tego, że czekają go obowiązki. Na razie o tym nie myśli. Na wakacyjnym obozie sportowym poznał podstawy karate. Rodzice obiecali, że może w roku szkolnym kontynuować treningi. Zapisuje się. Dwa razy w tygodniu, choć chciałby więcej. Poza tym oczywiście udział w kółkach przedmiotowych. Chemiczne i matematyczne koniecznie, bo ma zamiar startować w konkursach przedmiotowych.

 

Magda myśli tylko o jednym – taniec nowoczesny. Najchętniej poświęciłaby na niego każde popołudnie. Kiedy w internecie ogląda występy swoich rówieśników w różnych programach, to i tak ma wrażenie, że zmarnowała mnóstwo czasu, mogła zacząć treningi już kilka lat temu. Dlatego teraz ma zamiar to nadrobić. W szkole idzie jej nieźle, jeśli nawet wpada jakaś gorsza ocena, to tylko dlatego, że zapomniała o sprawdzianie czy powtórzeniu lekcji. Dlatego teraz, kiedy ma tak ambitny cel, zapominać o niczym nie może. Oceny muszą być takie, aby rodzice nie zabronili jej chodzić na taniec przynajmniej trzy razy w tygodniu.

 

Szymon od początku gimnazjum rywalizuje z Kajtkiem. Nie przepadają za sobą i we wszystkim chcą być lepsi. Teraz Kajtek ciągle gada o karate, Szymon więc skupia się na piłce nożnej. Trener mówi, że ma do tego prawdziwy talent. Tylko musi przykładać się do ćwiczeń.

 

Na początku października


Okazuje się, że w szkole będą warsztaty musicalowe. To jest coś w sam raz dla Kajtka! Świetnie śpiewa, w podstawówce uwielbiał występować. Ten zespół nie może istnieć bez niego! Warsztaty okazują się naprawdę czasochłonne, prowadzący dużo zadają ćwiczeń do domu, a w dodatku zapowiedzieli casting do dużych ról w zimowym przedstawieniu. Trzeba uczyć się roli na pamięć, bez końca powtarzać taneczne układy i piosenki. Nikt nie przypuszczał, że to będzie tak wyczerpujące. Kajtek nie ma zamiaru odpuścić, ale kilka razy zapomina o wcześniejszych zobowiązaniach. Jako przewodniczący ma reprezentować klasę na radzie szkoły. Nie idzie. Wyleciało mu z głowy. Potem gorączkowo tłumaczy się przed wychowawczynią, kłamie o nagłym bólu brzucha. Głupio mu, przecież chce być świetnym przewodniczącym.

 

Magda musi wybrać – weekendowy wyjazd z rodzicami czy pierwszy w życiu pokaz jej grupy tanecznej. Na razie tańczy z tyłu grupy, no ale przecież została wytypowana. Z kolei rodzice jadą do Gdańska, do znajomych. Może być fajnie. A jeszcze koleżanka namawia, żeby po występach w sobotę pójść razem do galerii.

Szymon łapie pierwsze solidne przeziębienie. Przez dwa tygodnie nie trenuje, ale na razie jest przekonany, że błyskawicznie to nadrobi. A siedzenie w domu wykorzystuje… na granie na kompie. Mama mówi, żeby zajrzał do książek, przecież niedługo zaczną się sprawdziany, ale on nie potrafi się jakoś zmobilizować.

 

Grudzień – wizja katastrofy

Klasa Kajtka oczekuje, że zajmie się on organizacją klasowej wigilii. Jest przecież przewodniczącym. I Kajtek naprawdę chce to dobrze zrobić (zwłaszcza że ostro krytykował zeszłoroczną beznadziejną organizację ówczesnego samorządu), ale na głowie ma też przygotowanie prezentacji z WOS-u, napisanie referatu z biologii, zrobienie dodatkowych zadań na kółko matematyczne. A przecież jeszcze są warsztaty, treningi. No i na szkole świat się nie kończy. Już dawno obiecał Michałowi, że będzie regularnie grał z nim w LOL-a. I naprawdę ma na to wielką ochotę, tylko... kiedy?

 

Magda już wie, że trzy razy w tygodniu nie może chodzić na taniec. Może gdyby była w drugiej a nie w trzeciej klasie? Może gdyby matematyczka tak nie sypała jedynkami? I gdyby polonistka nie kazała przynosić co miesiąc dwóch dodatkowych wypracowań pisanych pod kątem egzaminu. Chodzi na taniec dwa razy i naprawdę stara się jak może. No ale do najsilniejszej grupy już nie należy. Jest… tłem. Solówek nie dostaje, w układach ma miejsce w drugim szeregu. Oczywiście, to też sprawia jej przyjemność, ale myślała, że trochę inaczej to się ułoży.

 

Szymon ma satysfakcję, że ma lepszą średnią od Kajtka. Minimalnie, ale lepszą. Szkoda tylko, że musiał przerwać treningi. Obiecał sobie (i trenerowi), że tylko do wiosny. Ma nadzieję, że chłopaki z klasy na razie o tym nie wiedzą. Jakoś tak głupio przyznać się, że wytrzymał tylko dwa i pół miesiąca.

 

Im wcześniej przyznasz, że masz kłopot – tym lepiej

W podobnej sytuacji jak Kajtek, Magda i Szymon może się w tej chwili znajdować sporo osób. Ambitnych, gotowych do działania, na pewno pracowitych i otwartych na nowe wyzwania. Minęły dwa miesiące roku szkolnego i już się okazuje, że dojazd do ukochanej stajni wymaga bardzo dużo czasu, a po powrocie niewiele już się da zrobić, bo jest późny wieczór. Rzetelne przygotowanie się do sprawdzianu to nie jest kwestia kilku godzin, ale raczej dni. A projekt zadany z biologii wymaga jednak wielu dni przygotowań, internetowe „kopiuj wklej” nie wystarczy. Dramatycznie brakuje czasu i siły do perfekcyjnego działania na wszystkich frontach. A przecież chciałoby się jeszcze wykroić chwilę na beztroskie posiedzenie przed komputerem, wyjście gdzieś ze znajomymi, zagranie w coś. Każdemu potrzeba relaksu.

 

Kiedy czujesz, że nie ogarniasz...

Zaczynasz się irytować i to nie tylko na siebie, raczej na całe otoczenie – na rodziców, że przypominają, na znajomych, że dopytują, czy już zrobiłeś to czy tamto.

 

Masz wrażenie, że ciągle o czymś zapominasz. Nawet jeśli dobrze przygotowałeś się do sprawdzianu, to myślisz o tym, że chyba jeszcze coś miałeś zrobić.

 

Nie jesteś w stanie się zmobilizować i solidnie popracować. Otwierasz zeszyt czy podręcznik i za chwilę… minęła godzina, a ty prawie nic nie zrobiłeś! Jak to się stało?

 

Czujesz się pokrzywdzony – bo zamiast pochwał za swoją ambicję, słyszysz krytyczne uwagi.

 

W momencie, kiedy dochodzisz do wniosku, że nie ogarniasz – przyznaj się! Przede wszystkim przed samym sobą. Nie szukaj wymówek, nie złość się na przeciwności losu i sprawdzian, który został złośliwie zadany. Nie pomstuj na szkołę, kumpli, rodzinę. Czas na zdecydowaną reorganizację planu. Być może jeszcze nie wszystko stracone i dasz radę wyjść na prostą.

 

Zrób plan działania

Pisaliśmy już kiedyś o tym sposobie przy okazji planowania roku szkolnego. Jeśli wówczas z niego nie skorzystałeś, to teraz jest na to pora. Wypisz na kartce wszystkie twoje zobowiązania. Szkolne, pozaszkolne, domowe i towarzyskie. Nawet to, że od dawna obiecujesz sobie posprzątać na półce z książkami. I że będziesz chodził na dłuższe spacery z psem, a nie tylko „dookoła bloku”. Kiedy już będziesz miał długą listę swoich zobowiązań, podziel kartkę na trzy części: KONIECZNE, PRZYDATNE, PRZYJEMNE. W części „konieczne” wpisujesz wszystko to, co musisz zrobić, bo jak nie, to będziesz miał kłopoty. Czyli np. poprawić jedynkę z ostatniego sprawdzianu z matmy. W części przydatne to, co dobrze byłoby zrobić – posprzątać na półce, wydłużyć spacery z psem, zebrać materiały do przyszłego referatu z biologii. A w części przyjemne to, co chciałbyś i lubisz robić, ale świat się nie zawali, jeśli na razie to odsuniesz – np. posegregowanie zdjęć z wakacji, napisanie opowiadania, które chodzi ci po głowie. A teraz przystąp do realizacji tak, aby jak najszybciej uporać się z tym, co jest konieczne. Nie trać czasu na banalne czynności, rób to, co najważniejsze.

 

Jeśli zawiodłeś – przeproś

Jeżeli zobowiązałeś się do zrobienia czegoś i nawaliłeś, przeproś tych, którym złożyłeś obietnice. Powiedz szczerze: przeliczyłem swoje siły, nie wyrobiłem się. Nie szukaj wymówek, nie ściemniaj o chorobie babci, kłopotach w domu. Powiedz, jak jest i przedstaw swój pomysł, jak masz zamiar naprawić tę sytuację. Jeżeli czegoś naprawdę nie jesteś w stanie zrobić – poproś o wsparcie, ale nie zwalaj na kogoś swojej roboty. Mama obiecała, że pomoże w robieniu prezentacji z geografii? Świetnie, ale to ma być tylko pomoc. Ona będzie szukać materiałów w internecie, a ty masz zamiar w tym czasie trochę sobie pograć, bo dawno nie grałeś? Nie ma takiej opcji!

 

Nie wpadaj w popłoch i nie rezygnuj z wszystkiego

Jedynka ze sprawdzianu i niezadowolenie rodziców powoduje, że z ciężkim sercem rezygnujesz z treningów, którym poświęciłeś sporo czasu (a może także pieniędzy i czasu rodziców). Jesteś nieszczęśliwy, uważasz, że należy ci się współczucie, bo nie możesz robić tego, co tak lubisz. Nie tędy droga! Może wystarczy zawiesić treningi na dwa tygodnie i wyprostować wszystkie szkolne sprawy? Albo ograniczyć się do jednych zajęć w tygodniu, przynajmniej przez pewien czas. To o wiele lepsze rozwiązanie niż całkowite porzucenie swojej pasji. Szukaj mądrych rozwiązań, które jesteś w stanie udźwignąć, ale które nie będą dla ciebie karą.

 

komentarzy: 0

Skomentuj ten artykuł

Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza.