10 Victor od 10 maja

10 Victor od 10 maja

A w numerze m.in.:

- Niechciany domownik…

- Informator specjalny: Nastolatek i prawo

- Koleżanki mnie wykorzystują!

- Przyjaźń damska, przyjaźń męska – czym się różnią?

więcej
pogadaj na forum vg

11. Victor Gimnazjalista

A w numerze m.in.:

- Złe towarzystwo pije i pali? niekoniecznie...

- Zakochana bez wzajemności

- Zawód stylista

- Galeria typków - maruda

- Czas na bieganie

więcej
avatar

TakObczajTo

  • imię:
  • wiek: 14
  • skąd: Starogard Gdański
    (pomorskie)
więcej
avatar

Alexander

  • imię: M
  • wiek: 15
  • skąd: Kluczbork
    (opolskie)
więcej
avatar

ola778

  • imię:
  • wiek: 16
  • skąd: Gdzieś w Polsce
    (zachodniopomorskie)
więcej

Regulaminy SMS-owe i nagrodzeni

więcej
lubie to na fb

Napisz list, jaki Rymwid mógłby wysłać przed śmiercią do swojego syna

autor: Banaszuk

data: 12.05.2010 13:41

Napisz list, jaki Rymwid mógłby wysłać przed śmiercią do swojego syna (na podstawie opowiadania Echa leśne Stefana Żeromskiego).

Jak to napisać?
Postaraj się, aby Twój list nasycony był emocjami, nie zawierał jedynie suchych informacji. Rymwid pisał go przecież tuż przed śmiercią i z pewnością miał wiele do przekazania synowi. Celem Twojego listu jest także ukazanie sceny sądu tak jak to widział Rymwid – w noweli jest to przekazane we wspomnieniach generała. Co Rymwid czuł tuż przed śmiercią? Rozpacz? Dumę? Pogardę? Nienawiść do stryja? Decyzja należy do Ciebie.


Jak zacząć?
Zobacz na przykładzie:



Lasy świętokrzyskie, karczma Zagoździe, 1864, noc


Synu mój!


Kiedym cię opuszczał, byłeś dla mnie Piotrusiem. Teraz, kiedy czytasz ten list jesteś już pewnie Piotrem i każesz zwać się mężczyzną, nie chłopcem. Wierzę, że list ten do Twoich rąk trafił i z tą nadzieją na śmierć się szykuję. Nie wiem, co Ci ludzi powiedzą o ojcu i o sprawie, za którą zginę. Więc zaklinam, choćby od lat karmili Cię nienawiścią i pogardą dla mnie, list ten przeczytaj, dowiedz się prawdy. Tyleś mi winien, jako mój syn.
Od małego po wojskowemu byłem chowany. Ojciec oficer, stryj także. Brat do armii poszedł, więc i ja poszedłem. Służba w carskim wojsku łatwa nie jest, dyscyplina taka, że wielu nie wytrwało. Ale dla mnie to chleb był powszedni, bom nigdy nie był rozpieszczany. Ojciec miał twardą rękę, stryj również. Awansowałem więc i na miano dobrego żołnierza szybko zasłużyłem. Dopóki walki na wschodnich obrzeżach imperium się toczyły, pożytek ze mnie miało dowództwo armii. Ale kiedy doszły do nas słuchy o powstaniu i o tym, że my, Polacy, mamy stanąć z bronią przeciwko Polakom, którzy przecież za naszą wolność życie chcą narażać... Coś we mnie przerwało się. Jakaś fala żalu, złości na ojca, stryja i wszystkich tych, którzy chcieli, żebym języka zapomniał, żebym polskości się wyrzekł. Podjąłem decyzję – dołączyć do nich, znaleźć braci i walczyć do upadłego. Z dnia na dzień oczekiwałem okazji, aby szeregi armii opuścić. Lecz czasem taka jakaś żałość mnie ogarniała, że muszę zdradzić tych wiernych żołnierzy, oddanych mi, że muszę złamać przysięgę, w którą tak długo święcie wierzyłem. I że oni odtąd o mnie jak o zdrajcy mówić będą. Bo nie ma synu dla żołnierza nic cenniejszego ponad honor. A ja właśnie miałem swój honor zamienić na łachmany i zimne noce w bagnach i błotach. Odszedłem. Stryjowi zostawiłem list. Tłumaczyłem, wzywałem, żeby w moje ślady poszedł, bo przecież żołnierz tak doskonały przydałby się sprawie. Ale nie wierzyłem, żeby posłuchał. On tylko armię kochał. A potem los sprawił, że nasze drogi w tak okrutny sposób się przecięły. (...)