Macie już ...naście lat. To sporo, ale na pewno nadal
zdarzają wam się momenty nieuzasadnionego, silnego lęku.
Zwłaszcza nocą, w ciemnym pokoju. Na szczęście rano
potraficie sobie wytłumaczyć, że to tylko bezzasadne
strachy... Skąd one się biorą?
Czego się baliście w dzieciństwie?
Spróbujcie o tym pogadać z kolegami, ciekawe, czy wasze
dziecięce strachy będą podobne do siebie. Starej skrzypiącej
szafy? A może kosza na bieliznę, który w nocy wyglądał jak
dziwaczny stwór? Dziwnych dźwięków dobywających się z rur
kaloryfera? Tykania babcinego zegara, który nie wiadomo czemu
co jakiś czas się zacinał, tak jakby zwiastował coś
strasznego? Ciemności pod łóżkiem i tego, co może się w niej
kryć? Widocznego przez uchylone drzwi wieszaka z ubraniami do
złudzenia przypominającego ogromnego bandytę? Każdy z was
jest w stanie wymienić kilka rzeczy, które jeszcze parę lat
temu wzbudzały przerażenie. Na szczęście z takich strachów
się wyrasta. A wiecie jaka postać wzbudza u większości osób –
także dorosłych – strach lub niepewność? Klaun. To zabawne,
prawda? Bo rolą klauna jest bawić, rozśmieszać. A tymczasem
wiele osób jest zdania, że nie ufają tym dziwacznym,
pomalowanym pajacom i raczej się ich boją niż się z nich
śmieją. Oczywiście to także „zasługa” bardzo przerażającego,
starego już filmu To (według powieści Stephena Kinga
– mistrza horrorów), gdzie klaun był sadystycznym zabójcą.
Podobnie jest z manekinami i lalkami. Jakoś nie darzymy ich
sympatią. A nawet, wstyd powiedzieć, wielu z nas się ich boi.
Zastygłe w bezruchu, martwe, a jednocześnie tak bardzo do nas
podobne.
Nie da się ukryć... to sprawka
horrorów
Lubicie je oglądać? Pewnie tak, bo każdy z nas lubi czasem
się trochę przestraszyć. Zakrwawione ręce sięgające gdzieś
zza zakrętu albo spod podłogi, przerażająca muzyka, napięcie
umiejętnie budowane przez twórców filmowych, którzy dobrze
wiedzą, jak sprawić, aby cała widownia w kinie skamieniała ze
strachu… Horrory to jeden z najbardziej popularnych gatunków
filmowych. Oglądamy (czasem w najgorszych momentach
zasłaniając oczy), a potem z wielką ulgą wychodzimy z kina
albo przełączamy kanał w telewizorze, aby przekonać się, że
to na szczęście tylko fikcja. Problem w tym, że niektóre
obrazy nie chcą tak szybko opuścić naszej pamięci. I dają o
sobie znać wtedy, kiedy ich absolutnie nie potrzebujemy.
Wieczorem przed zaśnięciem, kiedy w domu nie ma nikogo
dorosłego. Głupia sprawa, mieć piętnaście lat i bać się
zostać samemu na noc w domu. Ale tak się zdarza. Głowa
przepełniona potworami, zjawami i niewytłumaczalnymi
zjawiskami nie chce wcale spać. Nasłuchujesz, wydaje ci się,
że ktoś lub coś obcego jest w domu, że stara poczciwa szafa
kryje w sobie mroczną tajemnicę, że pod łóżkiem wśród sterty
niepotrzebnych rzeczy jest coś, co zaatakuje cię, gdy tylko
zamkniesz oczy. I jak tu spać?
Takie sytuacje przydarzyć się mogą każdemu. Co zrobić? Można
zapalić światło, to żaden wstyd. Można włączyć radio albo
nawet telewizję (nic tak nie działa jak kanał sportowy lub
taki z telezakupami – tam nigdy nie ma nic strasznego). I
wypić szklankę ciepłego mleka. W końcu uda się zasnąć, a
ranek zawsze nadejdzie.
Bajki nie zawsze są dla
dzieci? Do takiego wniosku dochodzi wielu dorosłych, kiedy
pewnego dnia pełni jak najlepszych chęci chcą przeczytać
czterolatkowi poczciwego… Czerwonego Kapturka. Albo
przepiękną przecież Dziewczynkę z zapałkami. Albo
Jasia i Małgosię lub Calineczkę. Spróbujcie
sobie przypomnieć, jakie wrażenie na was wywarły te
opowieści?


















Skomentuj ten artykuł
Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.
latoska
2010-10-17 11:08:56
Olcia03
2010-09-05 14:04:58
Czytelniczka
2010-08-31 14:39:12