3. Victor Gimnazjalista od 2 lutego

3. Victor Gimnazjalista od 2 lutego

A w numerze m.in.:

- Czego się boisz?

- Ukradłem, bo musiałem…

- Zazdrośnica

- Przyda się do szkoły:

Lektura: "Stary człowiek i morze"

Matematyka: Równania i układy równań

Geografia: Surowce energetyczne świata

więcej
pogadaj na forum vg

4. Victor Gimnazjalista od 16 lutego

A w numerze m.in.:

- Życie w cieniu brata

- Gaduły i mruki - z kim gorzej wytrzymać?

- Jak sobie poradzić z niską samooceną?

- oraz tradycyjnie: TESTY

* HUMANISTYCZNY,

* MATEMATYCZNO-PRZYRODNICZY

* Z JĘZ. NIEMIECKIEGO

więcej
avatar

patrykm4

  • imię:
  • wiek: 14
  • skąd: Legnica
    (dolnośląskie)
więcej
avatar

RyksaMedlin

  • imię:
  • wiek: 14
  • skąd: Kalfragor
    (podkarpackie)
więcej
avatar

Marian

  • imię:
  • wiek: 16
  • skąd: Kraków
    (małopolskie)
więcej

Regulaminy SMS-owe i nagrodzeni

więcej
lubie to na fb

Wpadka na koniec roku...

autor: Banaszuk

data: 08.06.2010 14:42

Wpadka na koniec roku...

Oceny już prawie wystawione, skończył się koszmar kartkówek i niespodziewanych odpytywań „na czwórkę” i „na trójkę”. Nic już wam nie może zaszkodzić. Nic, oprócz… was samych.

 

Pechowe wyjście do kina


Radek, obecnie III klasa gimnazjum:

Uprosiliśmy wychowawczynię, żeby w Dzień Dziecka poszła z nami do kina i na pizzę. Nie bardzo chciała, bo trzy tygodnie wcześniej byliśmy na zielonej szkole i tak nie za bardzo wyszło, ktoś się spił, ktoś podpalił domek, oczywiście szybko ugaszono, dwóch chłopaków się pobiło. I miało nie być żadnych wycieczek, bo tylko kłopoty z nami. Zebraliśmy się na przerwie wszyscy i obiecaliśmy sobie, że będzie idealnie, zero problemów. I złożyliśmy obietnicę wychowawczyni. Dwa dni się zastanawiała, w końcu się zgodziła. I początkowo było ok., grzeczniutko wszystko, dotarliśmy do kina. Kłopot się zaczął, kiedy okazało się, że na sali kinowej siedzi II b z innego gimnazjum. Nasi odwieczni wrogowie. Najwięksi rywale w piłce nożnej, większość z nich mieszka na osiedlu po drugiej stronie ulicy, od dwóch lat jest między nami kosa. Zazwyczaj kończy się na pyskówkach, ale jak jest okazja im dokuczyć, to wiadomo, wróg to wróg. I niestety, stało się. Nie wiem, kto pierwszy rzucił w ich stronę puszkę z colą, ale to wystarczyło. Po kilkunastu minutach obsługa kina wyprosiła nas, bo takie były wrzaski i bydło. Oczywiście, tamci nie byli gorsi, podobno nawet połamali dwa fotele. Na wychowawczynię to lepiej nawet było nie patrzeć. Nie odezwała się do nas słowem przez całą drogę powrotną. A wieczorem wszyscy rodzice meilowo zostali powiadomieni, że jest zebranie. I na zebraniu wszystkim obniżono sprawowanie i przez to kilku osobom odebrano nagrody i stypendia. Wszystkich ukarano, bez żadnego dochodzenia, kto zawinił. Ale nawet nikt nie próbował za bardzo protestować, nawet dziewczyny bały się odezwać.

 

Wirtualna strategia Kostka

Marcin, III klasa gimnazjum: Wiadomo, że pod koniec roku każdy odpuszcza, bo już mu nikt krzywdy nie zrobi. Można nawet nie przyjść na jakąś lekcję, nauczyciele zajęci są tabelkami i czymś tam jeszcze, bylebyśmy cicho siedzieli, to nie będą się czepiać. Ale Kostek w zeszłym roku to przegiął. Naprawdę ma inaczej na imię, ale nie chcę mu złej opinii robić, teraz jest w innej szkole. To podobno też przez tą planowaną przeprowadzkę tak sobie odpuścił. Nieźle się uczył, takie mniej więcej czwórki, więc spokój miał i w szkole i w domu. Tylko że miał totalnego świra na punkcie gier. Nie takiego jak każdy, on przez cały dzień w szkole myślał tylko o tym, żeby wrócić do domu i grać na kompie. Co na to jego rodzice, to nie wiem, ale chyba późno do domu wracali, więc miał luz. I mniej więcej w połowie maja, jak już oceny w miarę wiadome, Kostek sobie totalnie odpuścił – po prostu nie przychodził do szkoły. Mówił, że mu się nie opłaca, bo do południa jego przeciwnicy pracują i on może wtedy najwięcej zyskać. W tej grze, wiadomo. Miał jakąś obmyślaną strategię, nawet chciał mi o niej opowiedzieć, ale średnio mnie to interesowało. Tydzień, dwa, Kostka nie było w szkole, to w końcu wychowawczyni do jego rodziców uderzyła. Wiadomo, o niczym nie wiedzieli, chociaż tak szczerze, to nie wydaje mi się, bo co – w ogóle nie pytali go, nie dziwili się, że rano się nie ubiera, nie wychodzi? Zresztą nie wnikam, może wychodził z domu i zawracał? To jest ich sprawa. Kostek pojawił się w szkole, ale na jeden dzień. Potem znowu go nie było. I tak do końca roku. Zrobiła się jakaś afera z nieusprawiedliwionymi godzinami, mnóstwo ich się zebrało. W końcu jakoś tam rodzice dogadali się z wychowawczynią i Kostek normalnie dostał świadectwo, tylko miał obniżone sprawowanie. Ale nie o to chodzi – wiem, że ostro podpadł rodzicom, że nie pojechał przez to na jakąś wycieczkę zagraniczną i zabrali mu komputer. Chyba żadna gra nie jest tego warta, tak myślę.

 

Cd. historii i inne historie znajdziecie w 12. Victorze.

 

komentarzy: 0

Skomentuj ten artykuł

Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza.