„Nie drażnij mnie…” - tak większość z was odpowie na pytanie, czy cieszy się z powrotu do szkoły. A przecież nikt was tam nie krzywdzi, czasem jest nawet zabawnie. Ale co się dziwić – nikt nie lubi obowiązków…
Wakacje są za krótkie?
99% nastolatków powie, że zdecydowanie za krótkie. Ten 1% to ci, którzy przez wakacje musieli zajmować się młodszym rodzeństwem albo pomagać w remoncie mieszkania. Bez wymówek: muszę się uczyć.
– Najgorsze jest to, że najlepsze pomysły przychodzą w sierpniu, i to pod koniec – mówi Krzysiek, uczeń drugiej klasy. – najczęściej jest tak, że lipiec to się nudzę, chyba że gdzieś z rodzicami wyjadę, a w sierpniu to nagle chciałbym i to i tamto, a potem okazuje się, że wakacje się kończą, rodzicom kasa też i niewiele można. No i zawsze sobie obiecuję: w przyszłym roku na pewno… Tylko do tych następnych wakacji strasznie daleko.
– Koniec sierpnia to wieczorne siedzenie przed blokiem i plotkowanie. – opowiada Ola, koleżanka z klasy Krzyśka. - Większość ludzi już wróciła i – co tu gadać – trochę się stęskniliśmy za sobą, więc fajnie popatrzeć, jak się kto opalił albo jak się ubiera.
Moi rozmówcy wydają się pogodzeni z ciężkim losem ucznia, ale zadowolonego z powrotu do szkoły wśród nich nie znalazłam…
Każdemu ciężko…
Spójrz na mamę i tatę tuż po urlopie. Wizja powrotu do pracy, do obowiązków sprawia, że mają smutną minę, są rozdrażnieni, na nic nie mają ochoty. A przecież są już dorośli i od wielu lat dzień w dzień pracują. Po prostu powrót do codzienności, porannego wstawania, nieustannego bycia w gotowości – to jest trudne dla każdego. Ale taki stan mija – po dwóch dniach przestajesz się buntować, a po tygodniu nie masz żadnych problemów z porannym wstawaniem…
Przypomnij sobie swoje obietnice…
W zeszłym roku nie najlepiej poszło ci z fizyką – najpierw trochę sam odpuściłeś i nie przyłożyłeś się do nauki, potem było już za późno na porządną ocenę i ostatecznie niezbyt chlubna, wywalczona trójczyna znalazła się na świadectwie. Podobnie było z matematyką, językiem obcym i wos-em. Z chemią zupełnie inna sprawa – nauczycielka z zasady nie stawia wyżej niż trzy, większość klasy cieszy się z trójki. Ale tamte przedmioty… ech, to nie tak miało być. Przypominasz już sobie? Koniec maja, a ty żałośnie prosisz nauczycieli, żeby zadali ci dodatkową pracę domową, obiecujesz zdecydowaną poprawę w przyszłym roku szkolnym. Wiesz doskonale, że te złe oceny to tylko i wyłącznie twoja wina, lenistwo i „nieogarnięcie”.
Jeżeli przydarzyła ci się taka sytuacja, to w tej chwili jest najlepszy moment, żeby sobie przypomnieć swoje obietnice poprawy. Zrób to dla samego siebie i nie pozwól, aby sytuacja się powtórzyła w tej klasie. Od początku weź byka za rogi, czyli zmierz się najmocniej z tymi przedmiotami, które w poprzednim roku szkolnym były twoją słabą stroną. Nie czekaj do końca pierwszego semestru.
Jak sobie pomóc?
- Nie myśląc nieustannie o tym, że koniec wakacji jest tragedią.
- Planując drobne przyjemności – wyjścia do kina, kupno nowych ciuchów, spotkanie z przyjaciółmi.
- Maksymalnie wykorzystując ciepłe jesienne weekendy i popołudnia – dopóki nie ma jeszcze groźby klasówek, wskakuj po szkole na rower lub rolki.
- Rozpoczynając od września nowe hobby – to czas zapisów do klubów sportowych, tanecznych, muzycznych.
Więcej na ten temat znajdziecie w 15. Victorze...

















Skomentuj ten artykuł
Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.
Olcia03
2010-09-05 19:59:09
Hinduska
2010-08-31 21:10:15
kot123
2010-08-31 18:54:21
Czytelniczka
2010-08-31 18:49:38
kot123
2010-08-29 16:49:04