Macie ich mnóstwo. I okazuje się, że są bardzo różne. Na dodatek, czasem to, co dla jednych jest nie do zaaakceptowania, dla drugich jest całkiem znośne.
Problem: BEZNADZIEJNY PLAN
Ania: Mam okropnie ułożony plan. Trzy razy w tygodniu zaczynam koło południa, a potem wychodzę ze szkoły nocą. A na dodatek mam okienka – co wtedy robić? Zmarnowany czas i energia.
Paula: Chodzę do szkoły sportowej. Oprócz normalnych przedmiotów mam jeszcze dodatkowe zajęcia sportowe. Poza tym chodzę jeszcze na kilka zajęć typu chór, angielski czy kółko taneczne. I żyję. Znajduję czas na odrobienie lekcji, wyjście z przyjaciółmi, czasem obejrzę fajny film. Nigdy się nie nudzę. Czasem rzeczywiście nie jest lekko, mamy np. „tydzień sprawdzianów” i trzeba ograniczyć jakieś przyjemności czy TV. Ale dzięki temu mknę przez życie i nie martwię się błahostkami.
Problem: RANNE WSTAWANIE
Iga: Podobno dzielimy się na skowronki i sowy. Nie rozumiem zatem, dlaczego wszystko jest przystosowane wyłącznie na potrzeby skowronków, a sowy muszą się męczyć rano. To niesprawiedliwe. Ciągle muszę się szczypać po rękach na pierwszych lekcjach, żeby nie zasnąć…
Wiolka: Dostałam na urodziny psa, o którym marzyłam od dwóch lat. To on zmusił mnie do rannego wstawania. Na początku musiałam, ale z czasem co raz chętniej mi się wstawało. Zobaczyłam, jak wiele dodatkowego czasu zyskuję. Czasem zerknę do książki z geografii, mam czas zjeść śniadanie i wyszykować się do szkoły, a czasem nawet biegnę z tatą na basen.
Problem: SPRAWDZIANY
Gośka: Pod koniec semestru mam codziennie jakieś sprawdziany, zero wolnego czasu. Ja już nie wyrabiam. Nie śpię po nocach… Nie mam czasu na żadne przyjemności i spotkania z przyjaciółmi.
Mika: Nie to, że lubię kartkówki i sprawdziany, ale wiem, że są potrzebne. Szczerze mówiąc, to one mobilizują mnie do nauki. Gdyby ich nie było, z nauką pewnie byłoby krucho.
Problem: NAUCZYCIELE
Marek: Nie wiem, skąd to się bierze, ale każdy nauczyciel uważa przedmiot, którego uczy, za najważniejszy. Zapomina, że mamy jeszcze kilkanaście innych. A nam co pozostaje? Wkuwać. Bo przecież nie można powiedzieć, że mnie ten przedmiot nie interesuje – miałbym przechlapane do końca życia.
Aga: Lubię moją szkołę. Jestem w III klasie i tak ostatnio myślałam, że będę tęsknić za moim gimnazjum. Nawet za nauczycielami, bo są w sumie w porzo. Jak się człowiek uczy i stara, to nie ma zbyt wielu kłopotów z belframi.
Problem: ZAKAZY
Wojtek: Najbardziej denerwuje mnie odpowiedzialność zbiorowa. Jak ktoś coś przeskrobie, to cała klasa za to cierpi. U nas odwołali trzydniową wycieczkę, bo przyłapali dwóch chłopaków, że pili piwo na szkolnej dyskotece.
Adrian: Zakazy muszą być. Niektórym przeszkadzają, innym nie. Ale jakby tak pozwolić mojej klasie na wszystko, to by w czasie dużej przerwy przeniosła klasę geograficzną do fizycznej i odwrotnie.
Problem: NUDA
Kacha: Na niektórych lekcjach to jest nudno, że aż człowiek przysypia. Zwłaszcza rano, kiedy każdy nie ma ochoty na naukę, za to chętnie odespałby noc przegadaną na GG.
Julka: Podobno zanim Michał Anioł namalował dłoń Adama w Kaplicy Sykstyńskiej, wykonał ponad setkę szkiców. Ależ to musiało być nudne… Na lekcjach nie jest aż tak źle. Najbardziej się nudzę, jak nauczyciel wałkuje przez kilka lekcji ten sam temat, bo kilku „opornych” twierdzi, że nadal nic nie rozumie.
Maciek: Trudno wymagać, żeby na każdej lekcji nauczyciel fikał kozła, odpalał sztuczne ognie. Nauka podstawowych zadań bywa nudna. Trzeba to przecierpieć i już.
Stres, moda na nieuczenie się, wspólny WF, rywalizacja a może jeszcze inne - jakie są Wasze szkolne problemy?


















Skomentuj ten artykuł
Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.
latoska
2010-10-24 16:57:38