Śmieliście się z kolegi, że rodzice nie pozwolili mu
doładować komórki przed końcem miesiąca? A może sami nie
dostajecie kieszonkowego i macie z tego powodu
problemy?
Quinta essentia
Fajnie brzmi, prawda? Zagadkowo… Tak Arystoteles nazwał
pieniądze. Quinta essentia to po łacinie „piąty żywioł”. Skąd
to porównanie? Kasa jest tak samo niebezpieczna jak powietrze
i ziemia. Tak samo może zagrażać naszemu życiu jak woda i
ogień. Czy kasa jest w waszym życiu ważna?
Agata: W mojej klasie niektórzy nie rozumieją, że
można mieć mało pieniędzy. Ciągle jakieś wymysły. Wigilie,
zajączki, mikołajki, andrzejki... – na każdą okazję trzeba
robić prezenty. A przecież tu chodzi o dobrą zabawę a nie o
prezenty.
Monika: Nie pojechałam na tygodniową wycieczkę
klasową, bo rodzice nie mieli pieniędzy. Było mi przykro, ale
co zrobić. Nie zawsze można mieć wszystko. Najgorsze było
jednak to, jak kilku chłopaków zaczęło mi dokuczać i wołać za
mną „bidula”. To było przykre, ale nie zwracałam uwagi na te
docinki. Przecież wizyta mamy u lekarza jest ważniejsza niż
jakaś wycieczka. Będą następne, może wtedy będę mogła
pojechać.
Irek: Kiedy trafiłem do mojej klasy, okazało
się, że chodzą ze mną dzieci miejscowych szych – lekarza,
dentysty, burmistrza, dyrektora liceum. Takich jak ja było
tylko trzech. Chłopaki z pobliskich wiosek, których rodzice
mają gospodarstwa rolne i im się nie przelewa. Ogólnie nie
jest źle, koledzy już nie dokuczają nam z tego powodu, że nie
mamy kasy. Po prostu nie rozmawiają z nami o komórach, grach
komputerowych czy markowych gadżetach. Przyzwyczailiśmy się
do tego, da się żyć. Ale na początku było inaczej.
Maciek: Umówiliśmy się na prezenty
mikołajkowe za 20 zł. Byłem w szoku, kiedy dostałem swoją
paczkę. Ten wielki organizer, do tego pióro i worek słodyczy
– na pewno kosztowało 3 razy tyle. A ja kupiłem za 20 zł –
tak jak się umawialiśmy. Ale głupia sytuacja. A wszystko
przez to, że niektórzy chcieli się popisać.
Kinga: Dostaję kieszonkowe, ale kieszonkowe, a nie
pensję. Starcza na słodkie bułki i drobną rzecz, np.
bluzeczkę, jak się postaram i odłożę. Nie stać mnie na
wychodzenie na pizzę dwa razy w tygodniu, czy do kina, jak
tylko coś nowego się pokaże. Nie wiem dlaczego niektóre osoby
uważają, że jestem przez to gorsza. Ja nie czuję się gorsza,
a nawet nie mam za złe rodzicom, że dają mi tak mało kasy. I
tak starają się jak mogą. Przecież widzę, ile muszą się
nagimnastykować, żeby niczego nam nie zabrakło.
Łukasz: Jest w naszej klasie taki koleś, co
od stóp do głów jest ubrany w markowe ciuchy. Fajnie wygląda
to prawda, wiele osób mu zazdrości. Ja trochę też, co tu dużo
kryć. Ale ten chłopak wcale się nie wynosi, nie zadziera
nosa. Kumpluje się z każdym i to jest fajne.
Kasiek: Jak miałam telefon gorszego modelu
niż wszyscy, to udało mi się zrobić tak, że dużo osób w
klasie go znało i nazywało superfonem tylko dlatego, że miał
bardzo dobry dyktafon. Trzeba umieć wykorzystywać sytuacje i
nie smucić się z braku gadżetów, wtedy inni też nie będą Ci
dokuczać.
Ruda Wariatka: Ja kieszonkowego nie dostaje,
zazwyczaj mam swoje oszczędności, ale jak mi brakuje, rodzice
prawie zawsze mi dołożą. Nie interesuję się modą, bo zawsze
ubieram się w to, co lubię, nie potrzebuję gadżetów, to nie
moja bajka. Kaskę wolę wydać na nową płytę czy książkę. U nas
klasa jest naprawdę fajna i zgrana. Nikt nikomu nie dokucza z
powodu
braku kasy. Liczy się to co człowiek ma w sobie a nie na
sobie...
Alicja M. – wychowawczyni: Trudno jest
wytłumaczyć nastolatkowi, który dostaje 100 zł miesięcznie
kieszonkowego i któremu rodzice zafundują każdy wyjazd, nowe
dżinsy itd., że są takie dzieciaki, które od zawsze noszą
ciuchy po starszym rodzeństwie i bardzo się tego wstydzą. W
tym wieku młodzież jest dwa razy bardziej wrażliwa na
wszelkiego rodzaju urazy. Dwa razy bardziej wrażliwa i dwa
razy bardziej okrutna wobec innych. To zaklęte koło.


















Skomentuj ten artykuł
Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.
woda12
2011-01-31 15:47:04
ggussii
2011-01-20 11:59:01