Początek roku szkolnego. Wszyscy dopiero się poznawali ale już wtedy było widać, że powstają grupy chłopaków, dziewczyn oraz tych co mają problemy z za klimatyzowaniem się w nowej szkole.
W mojej klasie była akurat jedna tak osoba, trzymała się na uboczu i do nikogo nie podchodziła. Również my nie podchodziliśmy do niej gdyż jako jedyna miała pryszcze i jakiś guz na głowie, przez co stała się w klasie trędowata.
Była to dziewczyna średniego wzrostu, włosy koloru ciemnego blondu a z tyłu głowy wystawał mały guzek, rysy twarzy miała wyraziste, na jej czole były widoczne dość wyraźnie pryszcze, trudno było nie zauważyć chrypiącego głosu. Już po miesiącu stała się pośmiewiskiem całego rocznika, na przerwach co chwilę braliśmy jej plecak a przed wychowaniem fizycznym dokuczaliśmy, i śmialiśmy się z niej. Zgłaszała to wychowawczyni lecz to nie dawało skutku, sprawa trafiła do pedagoga, ona porozmawiał z nami ale i to dało znikomy skutek.
Pytani czemu to robimy nikt nie mógł odpowiedzieć dlatego, że nikt nie wiedział. Prawda była oczywista, robiliśmy to aby być "fajni" i lubiani, jeśli ktoś by się sprzeciwił groziło mu to samo co jej.
Tak męczyliśmy ją ponad pół roku aż do ferii. Tuż gdy wróciliśmy trafiło nam się okienko, nauczycielka się przeziębiła a my musieliśmy czekać w bibliotece na kolejną lekcje. Wtedy ruszyło mnie sumienie i podszedłem do niej, zaproponowałem jej grę w szachy. Od razu cała klasa zaczęła się nabijać i śmiać to ze mnie a to z niej. Gdy zadzwonił dzwonek dyskretnie wymieniliśmy się numerami GG i poszliśmy w swoje strony. Wieczorem pisaliśmy około godzinę, była miła choć przez pół roku się z niej nabijałem. Zrozumiałem, że źle postąpiłem lecz gdy następnego dnia spotkaliśmy się w szatni powiedziałem jej, żeby nikomu nie mówiła o tej rozmowie gdyż obawiałem się, że może mnie czekać taki sam los co ją.
Minął miesiąc gdy kolega, który z przydziału siedział z nią musiał wziąć indywidualne nauczanie (w klasie było 30 osób więc każdy z kimś siedział), postanowiłem nie kryć tego, że nic do niej nie mam i przesiąść się do niej. Od razu słychać było z tyłu komentarze "Kiedy ślub", "Daj jej buzi" i wiele innych lecz jej uśmiech był bezcenny. Rok może trochę dłużej się z nas śmiali ale chociażby nikt już jej nie dokuczał.
W listopadzie 2010 powiedział mi,"Gdyby nie ta partia szachów zabiłabym się" nie wiem czy mówiła na prawdę czy nie ale to tylko utwierdziło mnie, że warto było.
Chciałbym zaapelować do osób, którym dzieje się krzywda aby nie ukrywali takich rzeczy przed rodzicami i wychowawcą, jak to nie pomaga to idźcie do pedagoga, psychologa.
Samobójstwo nic nie rozwiąże.
Zwrócić chciałbym się również do osób biernie patrzących na czyjąś krzywdę, aby reagowali póki jeszcze mogą. Każdy chyba pamięta jak 14 letnia Ania z Gdańska 21 października 2006 roku powiesiła się po tym jak na lekcji nikt nie zareagował gdy dwie osoby ja rozbierały a trzecia kręciła na komórce tę scenę...


















Skomentuj ten artykuł
Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.
olivusia98
2011-08-06 20:54:46
Aneta5
2011-07-04 17:58:25
nako00
2011-03-03 11:03:37
matmus65
2011-02-17 19:47:27
Karola
2011-02-11 15:26:09