„Mamo! Kocham Cię. Może nienawidzę? Nie wiem.
Tak samo, jak nie wiem tego, kim jesteś, co do mnie czujesz… (…) Odeszłaś ode mnie tak dawno temu razem z pierwszą wypitą w samotności i rozpaczy butelką. Przepraszam, że nie byłam obok Ciebie, kiedy tak bardzo potrzebowałaś mojej obecności. Nie potrafiłaś znieść bólu, jaki zadawał Ci mój ojciec. Jego bicia, obelg. Zaczęłaś pić tak jak on. Kiedy to było? Teraz już nie pamiętam innego życia od tego z Waszymi nieprzytomnymi ciałami. (…)
Nawet kiedy się od niego uwolniłaś, odeszłaś, przestałaś pić, do mnie nie wróciłaś. Tak bardzo tego pragnęłam. Myślałam, że już wszystko będzie inaczej… Niestety, zostało bez zmian. Teraz znowu pijesz. Mamo, tak bardzo boli, kiedy patrzę na Ciebie w takim stanie, kiedy znowu jesteś nieprzytomna. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym wracać do naszego domu z uśmiechem na twarzy i z pewnością, że jest w porządku. Zmieniłaś się. Już nie kładziesz się spać po kilku drinkach. Teraz krzyczysz, rzucasz wyzwiskami na wszystkich bliskich Ci ludzi, wyrzucasz mnie z domu, przeklinasz dzień, w którym się urodziłam. Robisz dokładnie to samo, co on robił Ci kiedyś. To dlatego wracam tak rzadko, ale pamiętaj, że kocham Cię, mamo. Skończę studia i będę kimś, tak żebyś była ze mnie dumna.”- oto tekst listu, który zostawiłam na toaletce w dniu mojego odejścia z domu.
Miałam osiemnaście lat, kiedy stwierdziłam, że dłużej tego nie wytrzymam. Przez dotychczasowe życie doznałam więcej niż niejeden czterdziestolatek. Kontynuowałam studia. To dzięki nim poznałam Krzyśka. Był on moją wielką miłością. Na początku myślałam, że doskonale się rozumiemy. Ta naiwność towarzyszyła mi, aż do pewnego feralnego dnia, kiedy Krzysztof znalazł sobie piękniejszą ode mnie kobietę. Postanowiłam, że dam sobie radę. Z ogromną siłą i wolą walki skończyłam studia, nawet z wyróżnieniem, a także znalazłam pracę. Żyłam na w miarę dobrym poziomie. Byłam szczęśliwa, aż do momentu, kiedy otrzymałam widomość ze szpitala: „Pani Natalia Karska nie żyje.” Podczas jednej z popijaw doszło do awantury, w której mama dostała butelką w głowę. Zgon nastąpił w wyniku pęknięcia podstawy czaszki.
Nadszedł czas pogrzebu. Po jednej stronie trumny siedziałam ja, a po drugiej tato. Jego mętne oczy, niechlujne ubranie i rozczochrane włosy były doskonałymi dowodami, że dalej pije. Nie było to dla mnie zaskoczeniem. Wyszedł w połowie mszy. Od tamtej pory już go nie widziałam.
Było mi źle. Na co mi pieniądze, jaki sens ma praca i satysfakcja, jeżeli nie mam z kim tego dzielić? Moim marzeniem było spotkanie mamy. Chciałam poczuć jej zapach, dotyk, zobaczyć uśmiech. Pragnęłam dostać się do świata, gdzie byłaby ona, ja, tato i nasza miłość. Wszystko byłoby tam takie piękne. Zupełnie inne. Zupełnie nieprawdziwe.
Pewnej nocy przyśniła mi się mama. Powiedziała: „Dzisiaj rano wyrosły mi skrzydła. Są błękitno-białe, a piękne długie pióra pachną wiecznością. Chodzę po ulicach dumna, spokojna i pełna nadziei, że odnajdę ciebie w masie mijających mnie istot. Wiem, że gdy cię znajdę, rozłożę moje skrzydła przed tobą i schowam strach, zmęczenie i żal bijące od mojej córki. W poszukiwaniu ciebie spotykam wielu szarych, brudnych i podłych ludzi. Mijają mnie, a jednak nie widzą wspaniałych skrzydeł. Staram się uśmiechać do nich, ale oprócz zastygłych grymasów na ich twarzach nie ma nic. Nagle z tłumu wyłaniasz się ty. Jesteś stara. Masz pomarszczoną skórę, a twoje ręce są jak suche gałęzie, Idziesz powoli, stąpasz ciężko, każdy twój krok to rozpacz. Nie patrzysz na nikogo. Jesteś brzydka i smutna. Staję naprzeciw. Rozkładam do ciebie moje skrzydła. Biorę twoje ciepłe dłonie w swoje, uśmiecham się czule. Patrzysz na mnie pełnia spokoju, zdziwienia. Obejmuję cię i chowam pod skrzydłami przed tamtymi obcymi…”
Ta noc była dla mnie prawdziwym katharsis. Potrzebowałam tego snu. Teraz jest przy mnie mężczyzna, którego kocham i który mnie szanuje. Wychowujemy czworo dzieci. Nigdy nie dopuszczę, aby dzieciństwo Anieli, Piotra, Magdaleny i Szymona podobne była do mojego.
Autorka tekstu : Kamila Chyży, Miechów
Kamila jest bardzo wszechstronna – rysuje, robi orgiami, pisze smutne i poważne opowiadania i bardzo radosne teksty piosenek. Z prac, które nadesłała wybrałam dwie – poważne, a nawet nieco przygnębiające opowiadanie o alkoholizmie w rodzinie i rysunek, który stanowi dobrą ilustrację do tekstu. Ciekawa jestem, w którą stronę będzie rozwijać się talent Kamili… Jej opowiadanie nie jest doskonałe – często popada w przesadę opisując emocje narratorki, kilkakrotnie gubi wątek, a i stylistycznie możnaby tu sporo poprawić. Mimo to tekst zasługuje na uwagę, bo bez wątpienia jest dowodem na to, że Kamila ma sporo przemyśleń i chętnie podzieli się z nimi w formie literackiej…
Bogna Bizoń

















Skomentuj ten artykuł
Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.
natkasad1997
2012-03-19 08:35:22
MissLeidies
2011-08-17 15:12:35
Paulinkaa
2011-05-10 16:02:32
Marlenamr3
2011-04-23 21:49:08