Jesteście pokoleniem setek znajomych. Dzięki portalom społecznościowym bijecie rekordy popularności.
Czy jednak można to nazwać przyjaźnią?
Gdzie szukać przyjaciół?
Magda jest w II klasie gimnazjum i jak do niedawna twierdziła, w necie ma mnóstwo przyjaciół. Po ostatnim obozie językowym przyjaciół jeszcze przybyło. Często brakuje jej czasu na odpisywanie i zamieszczanie aktualnych zdjęć i komentowanie zdjęć znajomych.
Pytamy jednak, ilu z tych prawie dwustu znajomych może nazwać prawdziwymi przyjaciółmi?
Na ilu może liczyć w potrzebie?
- To są znajomi, nie przyjaciele, to tacy ludzie do pogadania, pośmiania się z czyichś zdjęć. Nie wiem, czy kogokolwiek z nich mogłabym nazwać swoim przyjacielem, w sumie nie za bardzo ich znam… Przyjaciel to dla mnie ktoś, przed kim nie muszę udawać, wygłupiać się, przy kim mogę być czasem smutna albo po prostu pomilczeć. Ale jeszcze nikogo takiego nie spotkałam. Na profilu mogę napisać, że jakiś film mi się podobał albo że czegoś tam nie lubię. Ale o tym co dla mnie naprawdę ważne, czego np. się boję, kto mi się podoba, to nie mam zamiaru pisać, to nie jest dla wszystkich…
Nie da się żyć obok…
Krzysiek długo był przeciwny modzie na życie w necie.
- Ludzie często się dziwili, że nie ma mnie na facebooku, pytali się, czy mam problem z netem, czy rodzice mi zabraniają. Nie trafiało do nich, że ja tego po prostu nie chcę, nie podoba mi się to wywnętrzanie się, komentarze pod zdjęciami.
Od kilku miesięcy Krzysiek jednak ma już swój profil na portalu. Dlaczego zmienił zdanie?
- Po prostu przekonałem się, że mnóstwo rzeczy mnie omija, ludzie porozumiewają się w ten sposób. Trochę to bez sensu, bo zamiast obgadać coś w szkole czy nawet spotkać się, po południu odpala się kompa i tam się toczą dyskusje, umawiania się. Miałem wrażenie, że cały czas jestem niedoinformowany.
Co na to specjaliści?
Im więcej znajomych, tym mniej prawdziwych przyjaźni!
Psycholodzy są zgodni – powierzchowne znajomości nie sprzyjają prawdziwej przyjaźni.
Robert Banaś, psycholog, tak tłumaczy:
- Wygląda to mniej więcej tak. Widzisz, że na profilu twojego znajomego pojawiły się zdjęcia z jego wakacyjnej wyprawy do Grecji. Oglądasz, skomentujesz słowami typu: „świetne widoczki” i już koniec tematu, większego zainteresowania nie wykażesz.
Potem u kolejnego znajomego zobaczysz jego zdjęcia z jaką atrakcyjną dziewczyną. Wyraźnie z nich wynika, że są parą. Przyjmujesz to do wiadomości, komentujesz albo i nie i koniec. Nie czujesz potrzeby spotkania się, porozmawiania, opowiedzenia o swoim życiu, bo przecież wiesz, co na bieżąco dzieje się u wszystkich twoich znajomych. Na zasadzie: „po co pytać, skoro wszystko wiem?”.
Ale prawdziwej przyjaźni na takich kruchych relacjach nie da się utrzymać. Bo przyjaźń, zaufanie, szczerość wymagają spędzenia razem czasu, choćby podczas wykonywania jakiś nudnych zajęć, ale razem, obok siebie.
Przyjaciele czasem pomilczą, umieją się domyślić, że ktoś ma jakieś zmartwieniem, tylko ze sposobu w jaki patrzy, jakie miny robi, jak się zachowuje. Żaden portal społecznościowy tego nie zapewni. To naprawdę są tylko znajomi, nie przyjaciele. A każdy człowiek (a już młody w szczególności) potrzebuje nie tylko masy znajomych, także niewielkiej grupki prawdziwych przyjaciół.
Więcej na ten temat przeczytacie w 19. Victorze Gimnazjaliście


















Skomentuj ten artykuł
Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.
Thatgirl
2011-11-30 16:31:14
Tajemnica
2011-09-18 20:28:34
Zjawiskowa0412
2011-09-17 12:02:55